KURBI Płazów
Obecnie działalność KURBI koncentruje się głównie w Bierbeek. Jednak znaczna część historii KURBI rozgrywa się ponad tysiąc kilometrów dalej, w <u>Płazowie</u> – wsi w gminie Narol
pl
Wprowadzenie
Społeczność partnerska, w której lokalne pomysły mogą przekształcić się w nowe możliwości
Obecnie działalność KURBI koncentruje się głównie w Bierbeek. Jednak znaczna część historii KURBI rozgrywa się ponad tysiąc kilometrów dalej, w <u>Płazowie</u> – wsi w gminie Narol w południowo-wschodniej Polsce, na skraju Roztocza i niedaleko granicy z Ukrainą.
Jedną z pierwszych konkretnych inicjatyw KURBI było tam utworzenie łąki kwiatowej. Projekt spotkał się z wyjątkowo ciepłym przyjęciem ze strony lokalnych mieszkańców i pszczelarzy. To, co zaczęło się jako stosunkowo proste działanie na rzecz bioróżnorodności, zapoczątkowało następnie coś innego. Mieszkańcy zaczęli sami formułować propozycje projektów, które ich zdaniem mogłyby zmienić sytuację ich wsi.
Dla KURBI ma to co najmniej taką samą wartość jak sama łąka kwiatowa. Rozwój lokalny nie musi przecież zaczynać się od wielkiego planu generalnego narzuconego z zewnątrz. Mieszkańcy danej miejscowości często sami wiedzą, które budynki grożą zniknięciem, jakie historie zostaną zapomniane, które miejsca są niewystarczająco wykorzystywane i jakie możliwości oferuje ich otoczenie.
Dlatego KURBI nie chce decydować o tym, czego potrzebuje Płazów. Chcemy wysłuchać pomysłów, które powstają na poziomie lokalnym, a następnie sprawdzić, czy można je zrealizować, gdy spełnione są trzy warunki: pomysł na projekt popierany przez społeczność lokalną, wiarygodne osoby lub organizacje, które mogą go zrealizować na miejscu, oraz wystarczające środki finansowe, aby zrealizować go w sposób profesjonalny i zrównoważony.
W tym znaczeniu postrzegamy Płazów jako <u>społeczność partnerską KURBI-Bierbeek</u>. Nie chodzi tu o formalne partnerstwo między gminami. Chodzi o szczególną więź między dwiema wiejskimi społecznościami, w których przyroda, rolnictwo, krajobraz i tożsamość lokalna odgrywają ważną rolę, a stosunkowo ukierunkowane projekty mogą przynieść widoczną zmianę na lepsze.
Wioska, która niegdyś była miastem
Kto dziś odwiedza Płazów, widzi małą polską wioskę. Kto spojrzy nieco dalej, odkryje znacznie bogatszą przeszłość.
Płazów zostało założone jako miasto w 1614 roku na prawach magdeburskich, na mocy przywileju króla Zygmunta III Wazy. Założycielem był Jan Płaza z Mstyczowa, m.in. starosta lubaczowski i niepołomicki. Płazów nosiło również nazwę Lubela, od nazwy wody, nad którą powstała osada. Chociaż nigdy nie stało się dużym miastem, rozwinęło się jednak jako lokalne centrum rzemiosła i handlu. Jeszcze w 1785 r. władze austriackie zaliczały Płazów do małych miast. Dokładna data utraty statusu miejskiego nie jest z całą pewnością ustalona na podstawie lokalnych źródeł historycznych. Do 1954 r. Płazów pozostawał jednak centrum własnej gminy.
Ta przeszłość nadal żyje w strukturze przestrzennej. Dawny rynek i sieć wąskich uliczek przypominają o miejskich korzeniach Płazowa. W 2014 roku miejscowość oficjalnie obchodziła czterystą rocznicę swojego założenia. Z tej okazji ponownie zwrócono uwagę na lokalną historię oraz opublikowano monograficzny zarys historii Płazowa w latach 1614–2014.
Ma to znaczenie dla przyszłości wsi. Płazów nie musi wymyślać nowej tożsamości. Posiada już własną historię, którą można ponownie uwidocznić.
Wyjątkowa tradycja, której nigdzie indziej nie ma
Jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów jest <u>drzeworyt płazowski</u>, tradycyjna technika drzeworytu z Płazowa.
W tej technice obraz wycina się w drewnianym bloku, po czym na pozostałą wypukłą powierzchnię nakłada się farbę, a następnie odbitkę przenosi się na papier. Dawniej tworzono między innymi obrazy o tematyce religijnej, które następnie sprzedawano na targach, pielgrzymkach i jarmarkach.
Oficjalna organizacja turystyczna województwa podkarpackiego opisuje kolekcję płazowskich drzeworytów jako największy zbiór grawerowanych bloków pochodzących z jednej miejscowości w Polsce. W Płazowie ponownie działa Drzeworytnia, gdzie kultywuje się tę niemal zapomnianą tradycję rzemieślniczą i prezentuje ją zwiedzającym.
To coś więcej niż tylko turystyczna ciekawostka. Świadczy to o tym, że w Płazowie istnieje już doświadczenie związane z zasadą, która stanowi również centralny element różnych nowych pomysłów projektowych KURBI: dziedzictwo kulturowe najlepiej chroni się wtedy, gdy ludzie ponownie się nim zainteresują i gdy ponownie zyska ono swoją funkcję.
Płazów nie jest miejscem odizolowanym
Również pod względem geograficznym Płazów nie musi budować rynku turystycznego od podstaw. Miejscowość ta leży w Roztoczu, wyjątkowym krajobrazie przyrodniczo-kulturowym rozciągającym się na obszarze przygranicznym między Polską a Ukrainą. Obszar ten charakteryzują lasy, krajobrazy rolnicze, wzgórza, doliny strumieni, zabytkowe wioski oraz niezwykle bogate dziedzictwo kulturowe.
W 2019 roku transgraniczny Rezerwat Biosfery Roztocze został włączony do światowej sieci rezerwatów biosfery UNESCO. Według danych Roztoczańskiego Parku Narodowego całkowita powierzchnia tego transgranicznego obszaru wynosi około 371 902 hektarów na terenie Polski i Ukrainy. Celem nie jest bynajmniej wyłącznie ochrona przyrody: koncepcja rezerwatów biosfery UNESCO ma na celu połączenie ochrony różnorodności biologicznej ze zrównoważonym rozwojem społeczno-gospodarczym oraz tożsamością kulturową lokalnych społeczności.
Ma to szczególne znaczenie dla koncepcji z Płazowa. Punktem wyjścia proponowanych projektów jest bowiem właśnie to, że przyroda, dziedzictwo kulturowe i rozwój gospodarczy nie muszą sobie przeszkadzać, a wręcz przeciwnie – mogą się wzajemnie wzmacniać.
Ponadto polskie władze wyraźnie promują Roztocze jako miejsce aktywnego wypoczynku i rekreacji kulturalnej. W regionie znajduje się ponad sto oznakowanych szlaków pieszych i rowerowych, a przebiegają tu między innymi Centralny Szlak Rowerowy Roztocza oraz fragment trasy Green Velo.
Również na terenie gminy Narol (do której obecnie należy Płazów) istnieje już rozbudowana sieć tras rowerowych. Interesujące dla Płazowa jest to, że jedna z sześciu oficjalnych gminnych tras rowerowych, o długości około 30 kilometrów, przebiega bezpośrednio przez Płazów.
Gmina inwestuje ponadto w infrastrukturę turystyczną. Oficjalne dokumenty dotyczące zagospodarowania przestrzennego na lata 2025 i 2026 przewidują między innymi nową trasę singletrack, różne udogodnienia dla rowerzystów, wieżę widokową, promenadę spacerową wzdłuż rzeki Tanew, infrastrukturę rekreacyjną oraz dodatkowe obiekty noclegowe na pobyty krótkoterminowe. Wskazuje to, że pomysły z Płazowa nie powstają w regionie, w którym turystyka stoi w miejscu, ale w otoczeniu, w którym obecnie faktycznie inwestuje się w turystykę rekreacyjną i pobytową.
Region ten stoi jednocześnie w obliczu wyzwań demograficznych
To bogactwo krajobrazowe nie zmienia faktu, że Płazów i szeroko pojęty region borykają się z problemami znanymi wielu wiejskim obszarom Europy.
Młodzi ludzie wyjeżdżają do większych miast w poszukiwaniu edukacji i pracy. Tradycyjne gałęzie gospodarki nie zawsze zapewniają wystarczające perspektywy na przyszłość. Zabytkowe budynki tracą swoją pierwotną funkcję, a utrzymanie infrastruktury staje się coraz trudniejsze w miarę spadku liczby mieszkańców.
To sprawia, że wyzwanie to jest bardziej interesujące niż prosta opowieść o upadku. Społeczność wiejska dysponuje bowiem również atutami, których miasto z trudem jest w stanie odtworzyć: przestrzenią, ciszą, krajobrazem, lokalną wiedzą rolniczą, zabytkowymi budynkami, rzemiosłem, przyrodą oraz rozpoznawalną tożsamością.
Również polskie władze wyraźnie podkreślają dziś, że turystyka wiejska i agroturystyka nie muszą być jedynie uzupełnieniem rolnictwa, ale mogą stanowić narzędzia przedsiębiorczości i dywersyfikacji gospodarczej na obszarach wiejskich.
Dla Płazowa pytanie nie brzmi zatem, w jaki sposób wieś może upodobnić się do miasta. Bardziej interesujące jest pytanie: w jaki sposób Płazów może stworzyć większą wartość gospodarczą i społeczną właśnie dzięki tym cechom, które sprawiają, że wieś ta jest wyjątkowa?
W oparciu o tę koncepcję powstały cztery konkretne pomysły projektowe:
1. PROJEKT PASIEKI
Ocalenie zabytkowych drewnianych domów poprzez ich ponowne wykorzystanie
Koncepcja opiera się na widocznym problemie. Na obszarach wiejskich nadal znajdują się stare drewniane domy, które stanowią część tradycyjnego krajobrazu, ale niekoniecznie są objęte indywidualną ochroną jako zabytki. Gdy takie domy stają się puste, a ich renowacja przestaje być opłacalna, grozi im rozbiórka.
PROJEKT PASIEKI proponuje inne podejście. Cenne przedwojenne domy drewniane zostałyby zidentyfikowane, a w przypadku gdy zachowanie ich w pierwotnej lokalizacji okazałoby się niemożliwe, zostałyby starannie zdemontowane i ponownie zbudowane w odpowiednim miejscu w Płazowie. Tam zostałyby odrestaurowane i zyskałyby drugie życie jako niewielkie obiekty noclegowe przeznaczone na agroturystykę.
Pierwotna koncepcja zakłada osiem zabytkowych domów. Ambicje sięgają jednak dalej niż tylko osiem domków letniskowych. PROJEKT PASIEKI mógłby stać się miejscem, w którym odwiedzający będą mogli jednocześnie zapoznać się z tradycyjną architekturą, rolnictwem ekologicznym, różnorodnością biologiczną, gospodarką leśną, pszczelarstwem, produktami regionalnymi i lokalnym rzemiosłem. na pierwotna propozycja projektu wyraźnie przewiduje zaangażowanie rolników, pszczelarzy, rzemieślników oraz osób posiadających wiedzę z zakresu leśnictwa.
Dzięki temu PROJECT PASIEKI może wyróżniać się na tle klasycznego skansenu lub muzeum na świeżym powietrzu. Historyczny dom nie jest wówczas konserwowany wyłącznie w celu podziwiania go. Zyskuje on ponownie funkcję gospodarczą.
Jest to ważne, ponieważ budynek generujący dochody zyskuje ponownie powód, by go konserwować. Dziedzictwo jako infrastruktura gospodarcza
Dzięki temu PROJEKT PASIEKI może przynosić jednocześnie różne korzyści. Zachowana zostaje historyczna architektura. Do renowacji i konserwacji można zatrudnić lokalnych rzemieślników. Odwiedzający mają powód, by zatrzymać się na noc w Płazowie. Rolnicy, pszczelarze i producenci mogą oferować swoje usługi i produkty. Restauracje, sklepy i inne przedsiębiorstwa turystyczne w regionie mogą czerpać korzyści z dodatkowego napływu gości.
Istniejące trasy rowerowe oraz turystyczna pozycja Roztocza sprawiają, że koncepcja ta staje się jeszcze bardziej interesująca. Płazów nie leży przecież na turystycznej wyspie; pobyt można połączyć z jazdą na rowerze, wędrówkami, podziwianiem przyrody, zwiedzaniem Narola, Drzeworytni i innych atrakcji regionu.
Plan przewiduje również instalację paneli słonecznych i akumulatorów. W trakcie dalszego opracowywania projektu koncepcję tę należałoby rozpatrywać w szerszym kontekście. Można by rozważyć kwestie izolacji termicznej, energooszczędnego ogrzewania, wykorzystania wody deszczowej oraz starannego gospodarowania ściekami, zawsze z poszanowaniem charakteru zabytkowych budynków.
W ten sposób PROJECT PASIEKI może ostatecznie stać się również projektem demonstracyjnym dotyczącym aktualnego zagadnienia: w jaki sposób zabytkowe budynki wiejskie mogą zyskać drugie życie bez utraty swojej tożsamości?
Całkowity budżet koncepcyjny wynosi około 325 000 euro. Zaletą tej koncepcji jest to, że można ją realizować etapowo. Na przykład jeden dom można odrestaurować jako projekt pilotażowy, zanim przystąpi się do renowacji ośmiu kolejnych domów.
Zmniejsza to ryzyko i pozwala najpierw sprawdzić w praktyce, jak duże jest zainteresowanie tą koncepcją.
2. POLSKI PARK PRZYRODNICZY I SAFARI
Nie chodzi o egzotyczne safari, ale o spotkanie z polskim dziedzictwem przyrodniczym
KURBI celowo zdefiniowałoby tę koncepcję inaczej niż tradycyjny ogród zoologiczny z kolekcją gatunków egzotycznych. Płazów nie musi naśladować Afryki. Polska sama dysponuje zwierzętami o niezwykle bogatej historii związanej z przyrodą i dziedzictwem kulturowym. Dlatego projekt mógłby być przede wszystkim oparty na dwóch kultowych zwierzętach: <u>koniku polskim</u>, charakterystycznym polskim koniu, oraz <u>żubrze</u>, europejskim bizonie.
Wynikiem tego mogłaby być swego rodzaju polska wersja safari: rozległy park krajobrazowy, w którym zwiedzający mogą obserwować zwierzęta, a jednocześnie zapoznać się z historią polskiego krajobrazu, tradycyjnymi rasami, różnorodnością biologiczną i ochroną przyrody.
Konik polski: wyjątkowa polska rasa, ściśle związana z Roztoczem
Konik polski to niewielka, wytrzymała rasa koni o zazwyczaj myszoszarzej maści, ciemnej pręgach i prymitywnych cechach zewnętrznych.
Nazwa „konik polski” została wprowadzona do literatury hipologicznej w 1925 roku przez profesora Tadeusza Vetulaniego. Historycznie rasa ta była silnie powiązana z badaniami nad wymarłymi europejskimi końmi dzikimi oraz z tak zwanymi końmi biłgorajskimi.
W komunikacji na ten temat wskazana jest pewna naukowa ostrożność. Konik polski jest tradycyjnie silnie powiązany z tarpaniem, jednak lepiej nie przedstawiać tej rasy bez zastrzeżeń jako bezpośredniego, niezmienionego potomka dzikiego tarpana. Niezaprzeczalne jest natomiast szczególne znaczenie tej rasy dla Polski i regionu.
Pobliski Roztoczański Park Narodowy wybrał konika polskiego na swoje zwierzę-symbol. Hodowla ochronna w parku rozpoczęła się w 1982 roku od czterech klaczy i jednego ogiera. Początkowy rezerwat o powierzchni 44 hektarów został później powiększony do około 234 hektarów, a ponadto w Floriance utworzono centrum hodowli ochronnej prowadzonej w stajniach.
Ponadto konik polski został dziś oficjalnie włączony do polskiego programu ochrony zasobów genetycznych zwierząt gospodarskich. W marcu 2026 r. obecny program ochrony został ponownie formalnie zatwierdzony przez Polski Instytut Zootechniki.
To sprawia, że zwierzę to doskonale nadaje się do realizacji projektu edukacyjnego w Płazowie.
Konik polski jest jednocześnie atrakcyjnym zwierzęciem, żywym dziedzictwem rolniczym oraz przykładem wysiłków na rzecz zachowania różnorodności genetycznej tradycyjnych ras.
Zwiedzający nie widzi więc tylko konia. Może dowiedzieć się, dlaczego chroni się stare rasy, dlaczego różnorodność genetyczna jest ważna oraz w jaki sposób wytrzymałe zwierzęta pasące się mogą być wykorzystywane w ekstensywnym zarządzaniu krajobrazem.
Żubr: jedno z największych osiągnięć europejskiej ochrony gatunków
Drugim kluczowym gatunkiem jest żubr, czyli bizon europejski (Bison bonasus). Jest to największy żyjący obecnie dziki ssak lądowy w Europie i jeden z najbardziej znanych symboli polskiej przyrody.
Jego historia jest wyjątkowa. Po I wojnie światowej z Białowieży zniknął ostatni żubr żyjący na wolności. Odbudowa populacji gatunku musiała zatem rozpocząć się od bardzo niewielkiej grupy zwierząt, które przetrwały w niewoli. Od lat dwudziestych XX wieku rozwijano międzynarodowy program odbudowy populacji, a w 1952 roku ponownie rozpoczęto wypuszczanie zwierząt na wolność w Białowieży. Później dołączyły inne obszary, w tym Bieszczady.
Wynikiem tych działań jest jeden z najbardziej widocznych europejskich przykładów udanej odbudowy przyrody.
Jednak ten sukces nie oznacza, że gatunek ten nie potrzebuje już ochrony. Żubr objęty jest w Polsce ścisłą ochroną gatunkową, a polskie organy ds. ochrony przyrody nadal pracują nad krajową długoterminową strategią dotyczącą zarządzania, zdrowia, genetyki, nowych populacji, akceptacji społecznej oraz ograniczania konfliktów między człowiekiem a żubrem.
Dzięki temu żubr w Płazowie stanowi wyjątkowo inspirujący przykład. Przede wszystkim pokazuje: „Zobaczcie, co można osiągnąć dzięki wieloletniej, konsekwentnej ochronie przyrody”.
Od parku safari do edukacyjnego parku przyrodniczego
Dalsza analiza wskazuje, że KURBI powinno ostrożnie posługiwać się pojęciem „parku safari”. Gdy zwierzęta są stale prezentowane publiczności, w zależności od konkretnej organizacji obiektu, zastosowanie mogą mieć polskie przepisy dotyczące ogrodów zoologicznych i gatunków chronionych. W przypadku formalnego ogrodu zoologicznego wymagane jest zezwolenie polskiej Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, a także obowiązują wymogi dotyczące m.in. badań naukowych, edukacji, ochrony ex situ, warunków bytowania zgodnych z biologicznymi potrzebami zwierząt oraz dokumentacji hodowlanej. W przypadku żubra obowiązują ponadto odrębne wymogi dotyczące ochrony i weterynarii.
Dlatego projekt nie powinien zaczynać się od pytania, ile zwierząt można nabyć. Pierwszym pytaniem powinno być: jaki model prawny, ekologiczny i ekonomiczny jest uzasadniony?
Być może doprowadzi to do utworzenia formalnego parku przyrodniczego pełniącego funkcję edukacyjną i ochronną. Być może bardziej odpowiednia będzie współpraca z istniejącą organizacją zajmującą się żubrami lub ośrodkiem hodowlanym. Być może najlepszym rozwiązaniem okaże się mniejsze centrum edukacyjno-turystyczne skupione wokół kilku starannie hodowanych zwierząt.
KURBI nie chce z góry określać tego rozwiązania. Dobrostan zwierząt, ochrona przyrody i wykonalność prawna muszą mieć pierwszeństwo przed atrakcyjnością turystyczną.
Potencjalna atrakcja przyciągająca odwiedzających do innych form aktywności
Jeśli okaże się to wykonalne, park przyrodniczy może być interesujący pod względem ekonomicznym przede wszystkim dlatego, że wzmacnia inne projekty. Kto przyjeżdża do Płazowa, aby zobaczyć żubra lub konika polskiego, może również odwiedzić Drzeworytnię, zatrzymać się tam na noc, zjeść lokalny posiłek lub wybrać się na wycieczkę rowerową. Dzięki temu wartość ekonomiczna parku nie musi wynikać wyłącznie ze sprzedaży biletów wstępu. Może on stać się magnesem przyciągającym turystów, z czego skorzysta wiele lokalnych inicjatyw.
3. HISTORYCZNA GOSPODA PRZY ULICY MICKIEWICZA
Przywrócenie funkcji zabytkowi
Trzecia propozycja dotyczy zabytkowej dawnej <u>karczmy</u> przy ulicy Mickiewicza w Płazowie.
Budynek ten zasługuje na szczególną uwagę, ponieważ oficjalna polska baza danych dziedzictwa kulturowego zawiera na jego temat wyjątkowo jasne informacje.
Narodowy Instytut Dziedzictwa datuje obecną formę architektoniczną na pierwszą połowę XIX wieku, ale zaznacza, że budynek prawdopodobnie pochodzi z XVIII wieku. Pomimo przebudów w latach pięćdziesiątych, zgodnie z inwentarzem dziedzictwa kulturowego, zachował on swoją pierwotną bryłę i charakterystyczną formę architektoniczną. Instytut wyraźnie określa ten budynek jako materialne świadectwo historii dawnego miasta Płazów.
Był to budynek publiczny w małej miejscowości handlowej. Tradycyjna karczma była miejscem, gdzie mieszkańcy, podróżni i kupcy spotykali się, wymieniali informacje, jedli, pili i prowadzili interesy.
Dlatego pomysł przywrócenia właśnie temu budynkowi funkcji społecznej ma w sobie piękną historyczną ciągłość.
Właściwe przeznaczenie terenu nie powinno być narzucane z zewnątrz. Logicznym pierwszym etapem projektu byłyby zatem lokalne konsultacje z mieszkańcami, stowarzyszeniami i przedsiębiorcami. Nie jest to zresztą obce lokalnej kulturze zarządzania: gmina Narol organizuje udokumentowane konsultacje społeczne, w tym konkretnie konsultacje z udziałem mieszkańców Płazowa.
Być może stanie się to domem wiejskim. Być może połączeniem miejsca spotkań, punktu informacji turystycznej, małej przestrzeni wystawowej, kawiarni, punktu sprzedaży lokalnych produktów oraz przestrzeni na warsztaty. Być może organizacja „Drzeworytnia” będzie mogła tam organizować zajęcia. Być może rowerzyści przejeżdżający przez Płazów będą mogli się tam zatrzymać. Być może lokalne stowarzyszenia będą mogły tam organizować spotkania, a także będą mogły odbywać się tam niewielkie wydarzenia kulturalne.
Finansowanie na rzecz dziedzictwa kulturowego naprawdę istnieje
Również pod względem finansowym projekt ten niekoniecznie opiera się wyłącznie na prywatnym sponsorowaniu. W Polsce funkcjonuje krajowy program „Ochrona zabytków”, którego celem jest konserwacja, renowacja i udostępnianie publiczności zarejestrowanych zabytków. Na rok 2026 całkowity budżet tego programu wyniósł ostatecznie ponad 200 milionów PLN. Program ten jest dostępny, pod pewnymi warunkami, m.in. dla właścicieli, samorządów lokalnych, instytucji kulturalnych, fundacji i innych posiadaczy zabytków wpisanych do rejestru.
Nie oznacza to oczywiście, że zajazd w Płazowie automatycznie otrzyma dotację. Oznacza to jednak, że prywatny wkład może pełnić rolę dźwigni w ramach szerszej struktury finansowania, w której rozważane są również polskie publiczne środki na rzecz dziedzictwa kulturowego. Właśnie tego rodzaju połączenie interesuje KURBI w kontekście większych projektów w Płazowie.
Płazów już udowodnił, że dziedzictwo kulturowe może odżyć
Drzeworytnia stanowi tego lokalny przykład. Niemal zapomniane rzemiosło nie zostało jedynie zarchiwizowane. Zostało ono ponownie ożywione, zaprezentowane i udostępnione zwiedzającym. Do starej gospody można podejść w oparciu o tę samą filozofię: nie zachowywać jej tylko dlatego, że jest stara, ale zachować ją poprzez stworzenie nowego powodu, dla którego ludzie będą z niej korzystać i ją doceniać.
4. FESTIWAL W PŁAZOWIE
Muzyka, sztuka i spotkania w regionie przygranicznym o burzliwej historii
Jest to festiwal kulturalny, na którym swoje miejsce znajdują tradycje polskie, ukraińskie i żydowskie.
Wniosek projektowy ma na celu wykorzystanie muzyki i sztuki do uwidocznienia dziedzictwa społeczności, które historycznie zamieszkiwały ten region przygraniczny, oraz stworzenie przestrzeni dla spotkań między ludźmi, których wzajemne relacje zostały głęboko nadszarpnięte przez historię XX wieku.
To założenie jest mocne, ale wymaga dużej staranności historycznej. Region wokół Płazowa i Narola przez wieki charakteryzował się różnorodnością kulturową i religijną. Również obecność Żydów w tym regionie sięga kilku stuleci wstecz. Na przykład w przypadku Narola wspierany przez POLIN projekt „Wirtualny Sztetl” dokumentuje istnienie żydowskich instytucji już na początku XVII wieku.
XX wiek zniszczył znaczną część tej społeczności. W 1940 roku niemieccy okupanci utworzyli w Płazowie obóz pracy przymusowej dla Żydów w ramach tzw. planu Otto. Badania naukowe jednoznacznie wskazują Płazów jako jedną z lokalizacji tego systemu obozowego, obok m.in. Bełżca, Cieszanowa, Dzikowa i Lipska. Więźniowie byli wykorzystywani do prac infrastrukturalnych wzdłuż ówczesnej linii demarkacyjnej między Niemcami a ZSRR w wyjątkowo ciężkich warunkach.
Również stosunki polsko-ukraińskie w szerszym regionie przygranicznym w trakcie II wojny światowej i po jej zakończeniu charakteryzowały się skrajną przemocą, nacjonalizmem i przymusowymi przesiedleniami ludności.
Dlatego przyszły festiwal nie powinien sprowadzać tej historii do jednej narracji o sprawcach i ofiarach, ani sugerować, że wydarzenie kulturalne może „rozwiązać” historyczne traumy.
Ambicja ta może być jednocześnie skromniejsza i silniejsza: upamiętnianie, uznanie i ponowne spotkanie.
Nie historyczny trybunał, ale też nie zapomnienie
Festiwal polsko-ukraińsko-żydowski nie może stać się trybunałem historycznym w formie festiwalu. Nie może jednak również pomijać trudnej historii tylko dlatego, że jest ona niewygodna.
Muzyka i sztuka potrafią to, co często wychodzi im lepiej niż polityce: stworzyć wspólną przestrzeń, w której ludzie stają obok siebie przede wszystkim jako ludzie. Polska melodia ludowa, ukraińska piosenka, koncert klezmerski, wystawa, regionalny posiłek czy opowieść rodzinna mogą zapoczątkować rozmowę, która w innym przypadku być może nigdy by nie miała miejsca.
Dlatego festiwal może łączyć koncerty ze sztuką, warsztatami, lokalną gastronomią, spacerami historycznymi, relacjami świadków, zajęciami dla młodzieży i chwilami upamiętnienia.
Nie musi się kłaść nacisku na turystykę masową. Mniejsze, ale merytorycznie wiarygodne międzynarodowe wydarzenie może ostatecznie okazać się dla Płazowa znacznie cenniejsze.
Koncepcja współpracy transgranicznej wpisuje się w aktualne wydarzenia w regionie
Ważnym nowym elementem wynikającym z badań jest fakt, że współpraca transgraniczna między Polską a Ukrainą stanowi obecnie aktywną politykę europejską. Projekt wpisuje się merytorycznie w znacznie szerszy europejski ruch dotyczący współpracy transgranicznej, kultury, Ukrainy oraz odbudowy zaufania między społecznościami.
Zacznij od drobnych kroków i buduj wiarygodność
Rozsądnym rozwiązaniem może być zorganizowanie niewielkiej edycji pilotażowej. Jeden dzień lub weekend z udziałem kilku starannie wybranych artystów, elementem historycznym, lokalną gastronomią oraz jednym lub dwoma partnerami międzynarodowymi może pokazać, czy istnieje wystarczające zainteresowanie zarówno ze strony lokalnej, jak i spoza regionu. Jeśli się to uda, festiwal będzie mógł następnie rozwijać się w sposób naturalny.
Dlaczego Płazów?
Być może ostatecznie właśnie skala Płazowa jest jego największym atutem. Duża firma, która inwestuje 25 000 euro w wielomilionowy projekt w dużym mieście, wnosi swój wkład, ale wkład ten łatwo ginie w ogólnym kontekście.
W małej społeczności ta sama kwota może zadecydować o tym, czy pomysł pozostanie na papierze przez lata, czy też uda się zrealizować pierwszą fazę projektu.
Czy interesuje Cię któryś z pomysłów z Płazowa?
Cztery propozycje znajdują się obecnie na różnych etapach rozwoju. Nie stanowią one oferty produktu finansowego, a KURBI nie gwarantuje, że każdy projekt zostanie zrealizowany. Stanowią one zaproszenie do zbadania możliwości. Zapraszamy również osoby, które mogą zaoferować odpowiednią wiedzę specjalistyczną, materiały, usługi lub kontakty, do podjęcia z nami rozmów.
Początkiem była łąka kwiatowa
KURBI nie rozpoczęło swojej działalności w Płazowie od wielkiego planu rozwoju. Wszystko zaczęło się od łąki kwiatowej. Łąka kwiatowa stała się pretekstem do rozmów. Rozmowy zaowocowały pomysłami. A pomysły z kolei sprawiły, że przy stole zebrali się kolejni ludzie.
Być może jest to ostatecznie najciekawsza lekcja płynąca z Płazowa.
Rozwój lokalny niekoniecznie zaczyna się od dużego budżetu. Może się rozpocząć, gdy ktoś podejmie pierwszą widoczną inicjatywę, gdy mieszkańcy na nią zareagują, a następnie gdy znajdą się osoby gotowe udostępnić swoją wiedzę, czas lub środki na kolejny krok.
Nie każdy pomysł zostanie ostatecznie zrealizowany. Nie musi tak być. Jednak każdy dobry pomysł lokalny zasługuje na to, by go poważnie rozważyć. Właśnie taką rolę chce pełnić KURBI w Płazowie: łączyć lokalne pomysły z ludźmi, wiedzą specjalistyczną i finansowaniem niezbędnymi do ich urzeczywistnienia.
Zostań partnerem KURBI
€ 1.000 — netto (bez VAT) za projekt i za rok projektowy